wtorek, 19 sierpnia 2014

New York City

Setki kilometrów przebytych na nogach, wprost proporcjonalne do tego zmęczenie, ale i ogromna satysfakcja! Oto, co czułam po weekendzie spędzonym w Nowym Jorku z Pauliną. O tym, że weekend był owocny świadczy fakt, że od niedzieli minęły dwa dni, a stopy dalej mnie bolą tak, że czasem muszę sobie pokuśtykać. Nie mam pojęcia, co się z nimi stało, ale mam wrażenie, że coś sobie w nich nadwyrężyłam (o ile to w ogóle jest możliwe). Mimo wszelkich niedogodności weekend zaliczam do jak najbardziej udanych, bo Paulina pokazała mi spory kawałek Manhattanu, zobaczyłam te wszystkie rzeczy, które zawsze były dla mnie pewnego rodzaju abstrakcją - wiedziałam tylko tyle, że gdzieś tam są i że chciałabym je zobaczyć, ale nie liczyłam, że w najbliższym czasie się to stanie. A tu proszę, mam zdjęcia na Brooklyn Bridge, siedziałam na słynnych schodach na Times Square i spacerowałam po Central Parku. Niesamowite! Naprawdę piękne uczucie, kiedy widzisz na własne oczy coś, co zawsze chciałaś zobaczyć i doświadczasz tego, o czym marzyłaś...
Naszą wędrówkę w sobotę zaczęłyśmy od Central Parku, w którym nie sztuka jest się zakochać. Spokojny - mimo tłumów ludzi. Idealne miejsce do wyciszenia się i odpoczynku od zgiełku wielkiego miasta - mimo że znajduje się w centrum miasta. Ludzie leżący na kocach, siedzący na ławkach, bawiący się ze swoimi pociechami czy grający w baseballa. Świetna atmosfera. Kompletnym przeciwieństwem Central Parku jest Times Square, który jest wiecznie zatłoczony i przesycony wszystkimi barwami świata, migoczącymi prosto z dziesiątek ogromnych billboardów wiszących na oczywiście wysokich budynkach. Ale i to ma swój urok, a siedząc na czerwonych schodkach obok dziesiątek innych turystów poczułam, że naprawdę jestem w Nowym Jorku. Następnie było Columbus Circle i hotel Chucka Bassa oraz szybkie zakupy.










Niedziela zaczęła się od wędrówki po Midtown, następnie pojechałyśmy zobaczyć World Trade Center Memorial, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Rozmiar pomnika, imiona i nazwiska ofiar wypisane na krawędzi i świadomość, co tam się te 13 lat temu wydarzyło skłoniły do małych refleksji. Na pewno będę chciała tam wrócić. Wall Street natomiast nie poruszyło mnie jakoś specjalnie. Surowe i raczej ponure wieżowce (co samo w sobie nie jest złe, oczy mogły trochę odpocząć od tych wszystkich kolorów Times Square i jego okolic), ale też względny porządek na ulicy, co ukazało trochę inny obraz miasta. Niemniej jednak jak by nie było jest to Wall Street, więc zobaczyć na pewno warto. Z kolei Brooklyn Bridge po prostu piękny <3 Nie raz mnie jeszcze na nim zobaczą tylko, że następnym razem już na rowerze! Raz, że zawsze to jakaś atrakcja, a dwa, że chyba mam już uraz do zwiedzania tego miasta na nogach! Chociaż założę się, że jak w końcu przestaną mnie boleć stopy to od razu polecę do NY i z mapą w ręku znowu będę biegać po Manhattanie. (już nie umiem się doczekać!)


 Bryant Park i Biblioteka Publiczna od tyłu


 nowa wieża WTC








Zwieńczeniem naszego weekendu stał się lunch w Central Parku i mały odpoczynek na trawce. Obie z Pauliną musiałyśmy wyglądać jak obraz nędzy i rozpaczy, obie z obolałymi nogami, milczące, bo nie mające już ochoty nawet na rozmowę, ale przeszczęśliwe, bo bogatsze o nowe doświadczenia i świadomość, że weekend nie został zmarnowany. A kiedy w końcu resztkami sił usiadłam w pociągu, żeby wrócić do domu, szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy, bo już oficjalnie zaczęłam spełniać swoje wieloletnie marzenie i zaczynam zwiedzać sobie te moje Stany. A skoro w jeden weekend udało mi się tyle zobaczyć to co to będzie po roku?:) 

6 komentarzy:

  1. A gdzie planujesz pojechać w ciągu tego roku, jakie miejsca zwiedzić?
    To musiał być cudowny weekend :) Jak oglądam te zdjęcia, to jeszcze bardziej nie mogę się doczekać mojego wyjazdu do NYC!

    OdpowiedzUsuń
  2. oj moja lista jest tak długa, że wątpię, że wszystko uda mi się zobaczyć :P ale na pewno Waszyngton, Boston, Chicago, California (dużo miejsc), Miami, Hawaje, Nowy Orlean.
    tak weekend był świetny! wpadaj do NYC bo naprawdę warto!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale Ci tam doobrze! :). super zdjęcia :). zwiedzaj, zwiedzaj kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak na razie nie narzekam :P
      taki mam zamiar! :)

      Usuń
  4. Wspaniale doświadczać niedoświadczalnego,
    nawet przez bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo to uczucie jest niesamowite, zgadzam się! Bardzo fajne zdjęcia. Widac, że dobrze się bawiłyście :)

    OdpowiedzUsuń