środa, 18 czerwca 2014

Change of plans

No no, ale ten czas leci! Z 53 dni do wyjazdu zrobiło się 39! No nie powiem, miła niespodzianka w momencie, gdy już naprawdę nie umiem się doczekać, żeby zobaczyć z okna samolotu panoramę Nowego Jorku szybując gdzieś ponad wieżowcami. To znaczy jeżeli w ogóle uda mi się wychylić wystarczająco zza skrzydła samolotu, bo założę się, że właśnie takie miejsce mi przypadnie, zresztą jak zawsze. A więc skąd ta zmiana na liczniku? Już mówię. Otóż pewnego dnia, gdy w końcu chciałam dać hostowi znać, że jestem szczęśliwą posiadaczką wizy i żeby powoli szykowali się na 163 centymetrowe zamieszanie w swoim domu (nie wiem czy wspominałam, ale będę ich pierwszą au pair dlatego dla nich to również nowa sytuacja) okazało się, że zostałam wyprzedzona w swoim zamiarze właśnie przez hosta. Zaciekawiona, od razu sprawdziłam, co tym razem fajnego napisał, a tam proszę, pytanie czy nie mogłabym przyjechać dwa tygodnie wcześniej. Hm 14 dni prędzej w Stanach? No, chyba nie dam się zbyt długo namawiać. Termin odpowiada – 3 dni wcześniej skończę praktyki studenckie, więc w zasadzie nic mnie tu dłużej nie trzyma. Moje chwilowe podekscytowanie, że nie będę musiała tyle czekać na wyjazd zostało szybko ostudzone przez moją siostrę, która wpadła na genialny pomysł, że przecież wiza została wydana na datę 11 sierpnia. Wtedy byłam pewna, że w takiej sytuacji niewiele da się zrobić, bo albo lecisz we wcześniej ustalonym terminie albo Twój problem – wiza przepada. Jak się okazuje, Amerykanie wcale nie są tacy bezwzględni. Wiza J-1 upoważnia do wjazdu na teren USA do 30 dni przed i po planowanym wyjeździe. Miło z ich strony.

Tak więc oficjalnie swój lot do USA odbędę 28 lipca. Wszystko świetnie tylko szkoda, że moje przygotowania kompletnie nie posunęły się do przodu od jakiegoś czasu i w ciągu trochę ponad miesiąca muszę uporać się z resztą formalności, zakupem walizki i prezentami dla rodziny. Z racji tego, że cały lipiec, po 8 godzin dziennie spędzać będę w murach biurowca robiąc prawdopodobnie kawę (praktyki to chyba najlepszy darmowy kurs baristy) to muszę jak najszybciej zmotywować się do działania, żebym pod koniec przyszłego miesiąca mogła zwarta i gotowa stanąć na płycie lotniska w Warszawie i pożegnać polską ziemię na kolejne 13 miesięcy ze świadomością, że właśnie zaczyna się przygoda mojego życia. 

20 komentarzy:

  1. Rewelacja! Spokojnie dasz radę w miesiąc :)
    Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam wyjścia :) poza tym to już takie raczej drobiazgi w porównaniu z tym co już za mna:)

      Usuń
  2. jakaaa niespodzianka ;D
    Gorzej by było, jeżeli wyjazd miałby się opóźnić.
    Dodałam do listy :)

    http://kasiakainusa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to by nie było fajne :P na szczęście nie wpadli na taki pomysł.

      Twojego dodaję do swojej :))

      Usuń
  3. no to do zobaczenia na lotnisku ! :) tak blisko ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj tak! aż nie umiem się przyzwyczaić do tej liczby na liczniku! ;P

      Usuń
  4. Ojj, teraz to już szybciutko przeleci ten czas :) powodzenia w przygotowaniach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje :)) Dziękuję!:)

      Usuń
  5. aaaaale fantastycznie - czekamy juz tu na Ciebie :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo mam nadzieję się zobaczymy! <3

      Usuń
  6. i zostawiłaś mnie samą! How dare you?! żartuje oczywiście i ciesze się, że możesz tam lecieć wcześniej, ale i tak mi przykro ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miii też! przyjedziesz mnie odwiedzić to nakrzyczysz na moich hostów :D
      ale wiesz wspólny wyjazd Hawaje i tak nam nie ucieknie <3

      Usuń
  7. ojjj na ich miejscu to już bym się zaczęła bać, bo jak już zacznę im wyrzucać swoje żale, to miło nie będzie :P a Hawaii Ci już nie odpuszczę xd

    OdpowiedzUsuń
  8. super, że lecisz wcześniej :).
    ten ostatni miesiąc w Polsce pewnie mega szybko zleci :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj już leci i to bardzo:) ale póki co się z tego cieszę :)

      Usuń
  9. Wylatujesz w moje urodziny^^ taka tam mało ważna informacja
    Będę zaglądać na bloga, czekam z niecierpliwością na kolejne posty, zwłaszcza relację z pobytu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z jednej strony miło z ich strony, ale z drugiej i tak nieźle komplikują życie ludziom tymi zasadami ,wizami, itp :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie da się ukryć, mogliby sobie darować szczególnie te wizy :P no cóż, może kiedyś tego doczekamy:)

      Usuń
  11. Widzisz, marzenia się spełniają! Nie powiem, całowałabym po stopach osobę, która doprowadziłaby do zniesienia wiz haha Trzymaj się kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niedoczekanie :D chociaż kto wie może dożyjemy takich dni.
      spełniają, dlatego warto marzyć! nawet o najdziwniejszych rzeczach :P

      Usuń